Notka miala byc o moim koledze Wlochu, ale jednak zaniechalam ten pomysl, biorac pod uwage najnowsze wydarzenia.

Chyba od Niego odejde. Od dawna stoje na rozstaju drog i szukam najlepszej drogi, najlepszego rozwiazania. Chyba wreszcie dojrzewam do tej decyzji, a zarazem sie jej boje i podswiadomie sie bronie przed podjeciem jej. Wypisze sobie tutaj wszystkie jego wady i zalety oraz to, jak mnie traktuje, co mnie boli, a co cieszy.

Najpierw minusy, bo ostatnio latwiej mi przychodza:
* nie traktuje mnie dobrze!
* ignoruje, kiedy cos do niego mowie
* kiedy o cos go pytam, smieje sie z mojego pytania i jak gdyby nigdy nic zaczyna zartowac ze swoim bratem w swoim jezyku
* jego jezyk mnie irytuje, nie tylko dlatego, ze go nie rozumiem, ale dlatego, ze kiedy go slysze chce mi sie po prostu wymiotowac
* kiedy przychodzi do niego jego PK kolega, jestem juz zupelnie zerem i musze go blagac, zeby ze mna porozmawial albo odpowiedzial, kiedy go o cos pytam (uwaza pewnie, ze nie ma sensu rozmawiac z kobieta, kiedy ma sie gosci plci meskiej)
* nigdy nie mowi mi, ze ladnie wygladam
* musze go prosic, zebysmy gdziekolwiek wyszli, nawet do znajomych czy po prostu na spacer (nie chcial nawet wyjsc ze mna poogladac fajerwerkow na balkon w sylwestra)
* oczekuje ode mnie, ze bede jego sprzataczka – nie zacznie sam myc naczyc, jesli go o to nie poprosze, kiedy jest jego kolej na gotowanie nie zacznie gotowac, poki ja nie umyje wszystkich naczyn
* nie chce spedzac ze mna czasu, kiedy ma zamiar obejrzec jakis film nawet mnie nie zapyta, czy chce z nim go obejrzec
* krzyczy na mnie
* bardzo sie szybko zlosci, nie potrafi pochamowac swojego gniewu, wtedy niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze
* musze go blagac, zeby podwiozl mnie na dworzec, kiedy wychodzi do pracy (jemu to zajmie 1 minute, a mnie 25 minut pieszo w zimnie) – jesli nie zrobie mu rano kanapek do pracy, to mnie nie podwiezie
* kiedy on idzie spac, internet musi byc wylaczony, tak ze ani ja, ani jego brat, nie mozemy juz z niego skorzystac – On wyznaje zasade, ze albo on i reszta, albo nikt
* ostatnio w przyplywie gniewu mowi mi „Idz sobie stad, nie chce Cie tu widziec” – za pierwszym razem rozplakalam sie jak dziecko, a pozniej juz mnie przestalo interesowac to, co on mowi
* jest dojrzalym facetem, a zarabia najnizsza srednia krajowa, nie jest wyksztalcony i nie chce nic z tym zrobic
* z tego co pamietam nigdy nie dal mi prezentu ani na urodziny, ani na walentynki, nie mowiac juz o Dniu Kobiet, podczas gdy ja nigdy o tym nie zapominam
* cale dnie po pracy i w weekend spedza na ogladaniu jakichs glupich filmikow na youtube o krykiecie, politykach, jakichs stage drama… wiec kiedy pokazalam mu 10 minutowy filmik przedstawiajacy historie Polski w pigulce, wylaczyk po 3 minutach
* kiedy wychodzimy do centrum handlowego na zakupy, on po 10 minutach sie na mnie wkurza bez powodu i chce wracac do domu


Jego poglady, ktore mi nie pasuja:
* jest muzulmaninem dosc ortodoksyjnym (kibicuje Talibom na przyklad)
* chce miec trojke dzieci, dla mnie zbyt duzo, wystarczy jedno
* chce, zebym po slubie przestala sie uczyc i pracowac, a mam zajac sie dziecmi i byc gospodynia domowa, a mnie takie cos zupelnie nie odpowiada, bo nie bede w pelni spelniona siedzac w domu i nianczyc dzieci, chce tez pracowac, uczyc sie i rozwijac sie
* jego mama mowi, ze zgodzi sie na nasz slub, jesli ja przejde na islam, co jest wykluczone


Plusy:
* czasami, jak mu sie chce to powie mile slowo, przytuli sie, zaproponuje jakies wspolne wyjscie (najczesciej kiedy jest w trakcie powrotu do pracy, dzwoni i mowi „przygotuj sie, za piec minut wychodzimy do centrum handlowego”, podczas gdy ja siedze w domu z nieswiezymi wlosami i zupelnie nieprzygotowana)
* dobrze dogaduje sie z moimi rodzicami
* kiedy mowi mi tak w zlosci, zebym sobie poszla z jego pokoju, ide sobie do mojego, a on zwykle po 2 minutach przychodzi i mowi, zebym wrocila
* kiedy bylam chora przyniosl mi leki z apteki


Odejsc?
Nie, bo:
* dobrze sie dogaduje z moimi rodzicami, oni czasami mu bardziej ufaja niz mnie i stoja za nim murem, a jak cokolwiek o nim zle powiem, to oni mowia, ze nie mam racji…
* mamy razem dobry seks (sorry za szczerosc:))
* wierze, ze on sie zmieni
* uwielbiaja go moi znajomi, najlepsza przyjaciolka powiedziala, ze to skarb miec takiego faceta

Tak, bo:
* przy nim czuje sie zupelnie zignorowana, zapomniana, porzucona, samotna, jak jakis robal a nie jak kobieta
* godzi nas zwykle tylko seks… co jest strasznie smutne, bo swiadczy tylko o tym, ze nie potrafimy sie ze soba dogadac
* przy nim wylalam juz z milion lez, a moje serce jest przelamane na pol przez te wszystkie klotnie, przez te ignorancje z jego strony, przez te jego proby sprowadzenia mnie do roli kobiety-sluzacej, przez ten brak szacunku do mnie

Nie wiem, bo:
* nie wiem, czy go nadal kocham, czy to tylko przyzwyczajenie, czy moze juz nienawisc. Przekonalam sie, ze bardzo cienka jest granica miedzy nienawiscia a miloscia…


Moglabym tak jeszcze wymieniac, wracajac pamieci do przeszlosci, ale i tak sytuacja miedzy mna a nim stala sie ostatnio nie do wytrzymania. Ja juz nie reaguje na to w zaden sposob, bo jestem zniszczona psychicznie.

Odejsc?