Witam. W sprawie mieszkania narazie nic nie udalo sie zdzialac, nikt nie odpowiedzial. Wyslalam tez maila na uniwersytet, zeby zapytac, czy sa jakies wolne miejsca w akademiku, ale nic nie ma. Udalo mi sie ustalic, ze powiadomia mnie, gdy jakies miejsce sie zwolni.


Jutro napisze, jak to od poczatku bylo z Nim, jak sie poznalismy i jaki mi sie na poczatku wydawal – az do czasu, jak przyjechalam do Wloch. Tutaj wszystko sie zmienilo. Dziekuje Wam wszystkim za komentarze i maile, nie spodziewalam sie tak wielu. Odezwalo sie do mnie pare dziewcyzn, ktore sa/byly w takiej samej sytuacji, jak ja. Ciesze sie, ze mozemy wymienic doswiadczenia.

Dostalam tez jedna anegdote, ktora dobrze chyba odzwierciedla moja sytuacje - 



Fragment o badaniach przeprowadzanych na kaczkach.
Były sobie dwie kaczki. Jedna mechaniczna i jedna żywa.
Obu kaczkom dano pod opiekę małe kaczątka.
Różnica w wychowaniu polegała na tym, że mechaniczna kaczka co jakiś czas dotkliwie dziobała swoje małe kaczątka. 
Żywa kaczka była normalną kaczką.

Gdy kaczątka żywej kaczki podrosły, zaczęły się usamodzielniać. Odchodziły od niej, badały nowe tereny, słowem – dystansowały się z wiekiem.
Gdy kaczątka mechanicznej kaczki podrosły, zachowywały się jakby wciąż były małymi kaczątkami. Nie tylko nie odchodziły od niej, ale cały czas dzielnie znosiły kary cielesne.
Owe badania dowiodły, że silniejszą więź z matką zachowywała grupa dziobana. Im mocniej były krzywdzone kaczątka, tym bardziej stawały się uzależnione od krzywdzącej je kaczki. 

Z ludźmi nie jest inaczej. 
Zniewolenie nie zawsze wyzwala chęć wyzwolenia. Często uczy bezsilności. 


Mimo, ze on sie tak zachowuje, nie potrafie podjac decyzji i od niego odejsc, omotal sobie mnie wokol palca i ma nade mna pelna przewage…

Ale dzisiaj na przyklad (oraz wczoraj) zachowywal sie nadzwyczaj dobrze, nawet pomogl mi w gotowaniu i wreszcie normalnie porozmawialismy. Sa lepsze dni i gorsze dni. Dlatego tak ciezko mi odejsc.