Mialam czternascie/pietnascie lat. I tamtego dnia, siedzac przed komputerem i odkrywajac strone do czatowania z obcokrajowcami po angielsku nigdy nie pomyslalabym, ze szesc lat pozniej przeprowadze sie do innego kraju, o ktorym niewiele wiem, a moje zycie zmieni sie o sto osiemdziesiat stopni.


Mialam czternascie lat i bylam ciekawa swiata. Procz tego, bylam zakochana w jezyku angielskim, mimo ze go nie umialam, bo bylam dzieckiem i nie mialam wtedy okreslonych marzen, planow, ani wyraznego hobby. Fascynowalam sie tym i innym dookola. Az tamtego dnia postanowilam znalezc kogos, z kim moglabym pogadac po angielsku (przez internet, bo wtedy tez odkrywalam internet i jego zasoby). Przez przypadek znalazlam strone, zarejestrowalam sie, podajac wiek – 18 lat (myslalam – a co, zabawie sie, przeciez jestem tam tylko po to, zeby poczatowac, a nie, zeby szukac jakichs przyjaciol). Uzupelnilam profil, podajac tylko wiek, kraj i zainteresowania. Nie wrzucilam nawet mojego zdjecia. Juz nastepnego dnia napisal On, przedstawiajac sie jako Wloch (pozniej sie okazalo, ze tez oklamal mnie co do wieku, podal 3 lata mniej). I zaczelismy do siebie pisac.

Byl wtedy w zwiazku. Z inna Polka. Ale mnie nie interesowal wcale, wiec bylo mi wszystko jedno. Na poczatku mi sie nie spodobal. Po uzupelnieniu profilu na tej stronie napisal do mnie tylko on i nikt wiecej. Ale to nie mialo znaczenia. Co prawda szkolilam swoj angielski, ale w zadnym wypadku nie bylam zainteresowana mezczyznami. Jaki on byl na poczatku? Kiedy wracam pamiecia do tamtych dni, a wlasciwie miesiecy, widze usmiechnietego mlodzienca, bo nastolatkiem nie byl, ale nie byl tez dojrzalym facetem – usmiechal sie praktycznie zawsze. Mial czarujacy usmiech i wielkie, brazowe oczy, oczywiscie czarne wlosy. W kamerce rzeczywiscie wygladal jak Wloch, wiec w sumie nie mialam powodow, zeby mu nie wierzyc. Pamietam tez, ze dawal mi rady. Wiele rad. Wiedzial, ze jestem mloda i radzil mi, zachowujac sie jak doswiadczony staruszek. Te rady z czasem zaczely mi wychodzic bokiem i… zerwalam z nim kontakt. Po prostu pewnego dnia przestalam czytac jego e-maile i odpisywac.

W tym czasie moje zainteresowanie angielskim bardzo, ale to bardzo sie rozwinelo i zaczelam chodzic na korepetycje z angielskiego. Po roku opanowalam dwa poziomy i w szkole zaczelam wyprzedzac innych. Kiedy widzialam, ze jestem od nich w jakims sensie lepsza, zaczelam byc z tego dumna i jeszcze bardziej sie przykladac do nauki. Ale angielski znalam tylko teoretycznie, nadal nie potrafilam sie dobrze porozumiec w mowie. 

Po jakichs szesciu miesiacach, albo nawet i wiecej, juz nie pamietam, na lekcji informatyki w szkole mialam wolna chwile i razem z kolezanka postanowilysmy sprawdzic moja poczte. Okazalo sie, ze jest tam nowa wiadomosc, swieza, od niego. Po powrocie ze szkoly odpisalam mu i tak sie zaczelo. Po kilku dniach zaciagnelam rodzicow do sklepu i kupilismy kamerke internetowa, bo On tez ja mial i chcial mnie zobaczyc. Dalam mu tez moj numer telefonu, ale nie kwapil sie, by go uzyc i do mnie zadzwonic. Pewnego dnia dostalam nastepnego maila, ktory mniej wiecej brzmial tak: „Musze ci cos powiedziec, nie jestem Wlochem i nie mam na imie ….., ale ….. i jestem Pakistanczykiem. Nie mam tez … lat, ale jestem 3 lata starszy”. Pomyslalam – okej, dobrze nam sie rozmawia, dobrze sie z nim czuje, wiec nie wazne, czy jest z Europy, czy z Azji. Po tym i ja powiedzialam mu moj prawdziwy wiek, ale nie przerazil sie tym.

Byl czarujacy. Czarowal mnie na kazdym kroku, a juz najbardziej tym usmiechem. Ale dopiero kiedy wyslal mi zdjecie bez koszulki zdalam sobie sprawe z tego, juz jako chyba szesnastolatka, ze jest przystojny. Wczesniej mi to szczerze mowiac nie obchodzilo. Oczywiscie zdjecie wydrukowalam, pokazalam kolezankom ze szkoly i wlozylam do pamietnika, ktory od tamtego czasu pisalam po angielsku. Rozmawialismy o wszystkim i o niczym. Rytual byl taki. Wracalam ze szkoly i szlam do komputera. Czekalam na niego. On wracal niedlugo potem z pracy, nie bral nawet prysznica i szedl do komputera, wlaczal kamerke i czatowalismy. Z czasem zaczelam sie uzalezniac od tych czatow. Mozna powiedziec, ze tamtego czasu zachwycalismy sie soba nawzajem. Mowilismy sobie swoje sekrety, ja wysluchiwalam jego, kiedy skarzyl sie na swojego ojca, a on wysluchiwal mnie i moich nastoletnich rozterek. 

Po ok. dwoch latach od poznania sie, dokladnie pamietam te date – 27.11.2006 roku – zadzwonil do mnie pierwszy raz. Wczesniej nigdy nie slyszalam jego glosu. Odebralam i… zakochalam sie. W jego glosie. W jego samym. Jak sie pozniej okazalo, on tez wtedy poczul cos, slyszac moj glos. Rozmawialismy przez jakies piec minut, bo ja bylam zbyt podekscytowana i ciagle mowilam, ze jestem niesmiala, kiedy on pytal mnie o to i owo. Zorientowalam sie, ze przekroczylismy pewna bariere – od tamtego czasu nie byl juz tylko „znajomoscia” z internetu – byl przyjacielem. Od pierwszej rozmowy zaczelam sie w nim stopniowo zauraczac, a pozniej wszystko poszlo szybko i (nie)oczekiwanie.

CDN