polsko-wloskie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2011

We Wloszech zakwitla juz wiosna. Ba, co ja mowie – tutaj w ogole nie bylo zimy! procz tego sniego utrzymujacego sie przez gora tydzien. Tutaj, mimo ze prawie w gorach, rosna calorocznie zielone rosliny, tylko gdzies w grudniu widzialam spadajace liscie z drzew na skwerku w „centrum” wioski. Ladnie bylo. Bardzo lubie jesien. No, ale teraz juz wiosna, pierwszy raz wynioslam stojak na mokre ubrania na balkon i wszystko ladnie sie suszy, kukulki mi zaczely spiewac przed oknem i tak sie kreci.


W moim emigracyjnym i studenckim zyciu wszystko jak narazie kreci sie wokol domu. Robie za taka casalinga, czyli gospodynie domowa w domu z dwoma Pakistanczykami. A ugotowac, a posprzatac, a to zrobic pranie. Wszystko dlatego, ze po prostu nie mam nic innego do roboty. Na uniwersytecie jak narazie trwa sesja, wiec mialam dwa tygodnie wolnego. Ale juz sie koncza. Zdawalam w tej sesji tylko dwa egzaminy – z lingwistyki-glottologii i z jezyka wloskiego. Trzeci, z informatyki podstawowej mam za 4 dni. Z lingwistyki ocene przemilcze (ale zdalam!), a wloskiego dostalam az 28/30 (93%, we Wloszech nie ma systemu trojka, czworka, piatka, ale sa punkty, mozna miec od 0 do 30, a zdaje sie przy 60%, czyli 18 punktach), drugi wynik w klasie. Oczywiscie, ten egzamin zdawali tylko obcokrajowcy, czyli stranieri. Na poczatku I semestru, we wrzesniu zdawalam inny egzamin, narzucony przez ministra edukacji, na poziomie C2, czyli najwyzszym i obowiazkowy zarowno dla stranieri, jak i dla Wlochow. Nie musze chyba wspominac, ze go nie zdalam. Ale i tak moge studiowac, tylko ze mam cos, co sie nazywa OFA (warunkowe), i jesli tego egzaminu nie zdam do wrzesnia, to odpadam i musze powtarzac rok.
Egzaminu z wloskiego wstepnego nie zdalo 135 Wlochow na 700. Na lekcji przygotowujacej do poprawki bylo paru Wlochow, ktorzy… nie mowili po wlosku, ale w swoim dialekcie.

I jak ja mam go zdac!? Zobaczymy w nastepnej sesji, tj. w maju.

A teraz jem sobie lenticche z peperoncino (peperoncino to taka lagodna odmiana chili), przygotowane przez Jego brata. 


Mamma mia, jem to i zione ogniem, bo takie ostre. Ale dobre.

No wlasnie, jak to powinno byc? Oczywiscie kazdy ma na ten temat inne zdanie, a ja dzisiaj przedstawie dwie opinie: moja i Jego.


Jesli dwoje ludzi sie kocha, to dla mnie normalne jest, ze okazuja sobie uczucia. Czy to w domowym zaciszu, czy w restauracji, czy na spotkaniu ze znajomymi. Okazywanie sobie uczuc potwierdza, ze miedzy dwiema osobami istnieje uczucie, ktorego sie nie wstydza i z ktorego sie ciesza. Kiedy trzymaja sie za rece na spacerze w parku, to nic zlego. Kiedy cmokaja sie, to nic zlego. Kiedy przytulaja sie podczas spotkania ze znajomymi, to nic zlego. Lecz kiedy obmacuja sie w parku, caluja sie w gorszacy innych sposob, to jest to jak najbardziej negatywne zachowanie. Nie mowie juz o seksie w miejscu publicznym (choc mnie osobiscie to kreci i czesto mysle, zeby to zrobic, nie sadze, by to sie kiedys stalo). Jednym slowem – tak, okazywac sobie uczucia przy innych ludziach czy w miejscu publicznym, ale bez przesady.

On natomiast jest przeciwny jakiemukolwiek okazywaniu sobie uczuc. Nie wiem, czy wynika to z jego kultury, czy religii, ale jest przeciwny i kropka. Kiedy biore jego reke podczas wieczornego (!) spaceru, oddala sie i mowi, ze nie jest dzieckiem, zeby go trzymac za reke. Kiedy chce go przytulic czy wziac jego reke przy kolacji w restauracji z bliskimi znajomymi (bo uwazam, ze to romantyczne), on tego nie chce. Kiedy gramy w kregle ze znajomymi, a ja strzelam dziesiatke i biegne do niego, zeby go przytulic (tak spontanicznie), on robi dzika mine pelna wyrzutow. Dopiero, kiedy On wypije jedno piwo, otwiera sie przede mna nieco. 
Zauwazylam, ze On staje sie bardziej neutralny w stosunku do mnie zwlaszcza, kiedy spedzamy czas z jego pakistanskimi znajomymi czy z jego bratem. Bo z Wlochami jest w miare otwarty. Ale z Pakistanczykami nawet kiedy powiem cos choc troche z naszego zycia prywatnego, stroszy sie, a pozniej wyrzuca mi, jak moglam to powiedziec przy jego koledze.

Jego brak uczuc, a raczej brak okazywania uczuc czasami wpedza mnie w niemala depresje. Czasami mysle, ze on w ogole nie ma dla mnie uczuc. A moze ludzi z jego kultury od malego uczy sie restrykcyjnej obrony prywatnosci? Do tego jeszcze nie doszlam. Moze z czasem…

  • RSS