Ech, czasem po prostu wysiadam.


Dzisiaj zrobilam paste, ale nikt z towarzystwa nie chcial zjesc, az w koncu on wyslal brata po pizze. A ja zaczelam ogladac film w polskiej telewizji. Wciagnal mnie. Przywiozl trzy pizze, zaczelismy jesc. Ale zaczeli sie domagac, zebym wlaczyla wloska albo „ichnia” telewizje. Ale ja powiedzialam, ze przeciez ogladam ten film i ze kiedy on gra na PlayStation, ja nic nie mowie. W koncu przelaczylam na jakis wloski kanal, akurat byla Fantastyczna Czworka. No dobra, ogladaja, ja zniesmaczona. Skonczyli jesc pizze, jeden poszedl do swojego pokoju, wiec przelaczylam na polski kanal. A tu nagle szok, jeden zawolal tego, ktory byl w swoim pokoju, NASKARZYL na mnie, drugi przybiegl i zaczal mowic, ze w tym domu ma byc telewizja wloska albo pakistanska. Rece mi opadly. Wkurzylam sie, bo przeciez… nie moge robic nic, nie moge sie ubierac jak chce, nawet w lato za krotkie szorty czy sukienke na mnie nawrzeszczy, nie moge jesc szynki w domu, a teraz nie moge nawet ogladac wlasnej telewizji…

Szukam mieszkania, ale nikt nie odpowiedzial na moje ogloszenie… A za darmo przeciez nikt mi stancji nie da…


Dzisiaj postanowilismy sie wybrac do wiekszego miasta. Przygotowalam sie, czekam. Po godzinie on skonczyl brac prysznic, zrobilo sie ciemno, dojechalismy do centrum, okazalo sie, ze jest w niedziele zamkniete dla samochodow, nie mogl znalezc parkingu, w koncu postanowil wracac do domu. Przez cala droge klnal: macchina di merda, gente di merda, città di merda, vita di merda i jeszcze kilka podobnych epitetow. Nie omieszkal tez wygarnac mi, ze przeciez to, ze miasto jest zamkniete dla samochodow to moja wina i to przeze mnie sie wkurzyl.

BASTARDO!