Moja kolezanka wie, jak zaczac nowe zycie.


Mieszka na polnocy Polski, nad morzem. Pojechala na studia do Wroclawia, a jej (byly) chlopak do Warszawy.
Dzis po raz kolejny anazowalismy jej wielka przemiane. Bedac z nim byla w nim strasznie zakochana, interesowala sie tylko nim, on byl jej oczkiem w glowie, gdy tylko miala chwile to leciala do niego, bedac jeszcze w swoim rodzinnym miasteczku, a on mieszkal niedaleko. Problem byl taki, ze on sie nia az tak bardzo nie interesowal, zupelnie jak moj mna. On byl o rok starszy. Po liceum pojechal na studia do innego miasta i wtedy juz calkowicie nie mieli dla siebie czasu. On, ambitny, nie przyjezdzal na polnoc, poswiecil sie nauce, calkowicie ja olal. A ona z telefonem w reku czekala na jakikolwiek znak od niego (zupelnie tak jak ja, gdy bylam w Polsce). Czekala i czekala, az sie niedoczekala. Co prawda czasami sie spotykali, ale pozniej wszystko wracalo do normy, czyli znow sytuacja stawala sie beznadziejna. Ona mowila ciagle, ze pojedzie do niego do Warszawy na studia i ze beda razem mieszkac, bo on mial mieszkanie. 

Ale on ja ignorowal. Moze ja kochal, ale na swoj sposob, a moze przestal ja kochac, bo uznal ja za zdobyta i wyzwanie sie skonczylo. W koncu ona, rozdarta, wyjechala na studia do… Wroclawia. Dostala akademik, poznala nowych ludzi i zaczela nowe zycie.

Oto kilka jej wypowiedzi:

  • co u bylego nie wiem i w sumie nie obchodzi mnie to… jestem sama i nie przeszkadza mi to,
  • odpoczywam od facetow, wyszlam ostatnio z zalozenia, ze jestem samowystarczalna
  • wszystko jest mozliwe,
  • kiedys mi sie wydawalo ze bez M. nie dam rady ,
  • ze On jest jakims guru, bez ktorego nie da sie zyc,
  • dzis wiem, ze jestem czlowiekiem i sama decyduje o tym, czego chce,
  • a juz napewno nikt nie bedzie mi mowil, jak mam zyc,
  • jakos tak rozstanie pozwolilo mi to zrozumiec,
  • a co najwazniejsze zdyntasowac sie to tego, co sie dzieje,
  • takze odpoczynek czy separacja nie jest niczym zlym,
  • co do facetow to moj stosunek jest troche niedobry, bo wiem ze jestem fajna dziewczyna i ze sie podobam facetom, i czasem troche ich wykorzystuje a potem zostawiam,
  • co do M. to patrzac z perspektywy czasu widze sporo bledow moich i jego, mam dystans emocjonalny do niego, choc nie powiem ze nic do niego nie czuje,
  • przede wszystkim zbyt rzadko ze soba spedzalismy czas, za malo rozmawialismy, troche zoobojetnielismy na siebie,
  • a co najwazniejsze sprobowalismy bliskosci zbyt wczesnie, Nie porozmawialismy o tym co sie miedzy nami stalo,
  • w sumie nie wiem, co on czul a on nie wie co ja, nie mowil mi o swoich uczuciach i to takie bledne kolo

Czy tak wyglada dziewczyna wyleczona z milosci? Tez bym tak chciala, bo to wszystko mnie juz zniszczylo… Nie ufam facetom, brzydze sie nimi, nie wierze, ze jest jakis, ktory mnie pokocha…